Może zuważyli bardziej spostrzegawczy, i ci bardziej zainteresowani tym blogasem, że nie było POST'A 12. Nie lubię liczby 12, więc i posta z tą liczbą nie będzie.
Nawiązując do tytułu - wir wakacji, wcale w niego nie wpadłam. :( A szkoda, bo to moje ostatnie lajtowe wakacje.
Byłam nad morzem, gdzie spałam w okropnym miejscu, zatęchłym pomieszczeniu. Cieszyłam się że zabralam swoją własną poduszkę i kołdrę. Wtedy też, nad morzem, wyszło że jestem chora psychicznie. Niezrównoważona. Mam chyba depresję.
Chciałabym dostać jakieś leki. Może bym się rozbudziła...
W wakacje czytam dużo książek. Albo może próbuję je czytać, bo to już 3ci stos, z którego przeczytałam może 3 pozycje.
Sporządzam sobie listy książek które obiecuję sobie kiedyś (kupić i) przeczytać. :)
Staram się czytać książki, na podstawie których są filmy. Dziewczna z perłą, Był sobie chłopiec, Dary Anioła, ...Intruz :|
Chodzę do kina. Odkryłam, że jest to jednym z moich ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu. Albo czasu, w ogóle.
Mam rower naprawiony. Ale wcale nie chce mi się na nim jeździć... Chyba nie mam gdzie, albo nie lubię sama jeździć... Nie mam pomysłu gdzie mogłabym pojechać.
Chciałabym mieć brata bliźniaka. Chciałabym mieć go za najlepszego przyjaciela.
Planuję grać w tenisa. Chociaż, już mi się odechciewa.
Chudnę, albo mi się tylko tak wydaje. W każdym razie, to najlepszy pozytyw tego sezonu. :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz