czwartek, 23 maja 2013

POST 7: ponarzekam

Na przyłóżkowej szafce stoi kieliszek wina (czerwonego, wytrawnego,[bleee, 'wykrzywienie ryja']), z głośników płynie muzyka jazzowa, więc czuję się super-poważnie, mogę zacząć pisać niczym serious writer.

PONARZEKAM ...
1) na szkołę, nauczycieli i pewne lekcje
2) na class-mates'ów i innych dziwaków
3) na tłuszcz
4) na ubrania
5) na swój bieedny los
6) na społeczeństwo
7) na ogół i ten 'marazm'
... i PODSUMUJĘ.


AD 1: W mojej głowie temat główny wszystkich rozmyślań: Szkoła jest głupia. MOJA szkoła jest głupia. Tak pewnie mówią w każdej szkole, ale moja jest naprawdę zła. Klimat w niej z tygodnia na tydzień staje się coraz bardziej nieznośny. Im bliżej do końca roku... Ostatnio wlepiono mi zagrożenie z matematyki, a to było jak kopnięcie w brzuch - zabolało! Zrobiłam z siebie pośmiewisko rozpłakując się z rozpaczy co 5 minut. Coraz bardziej nie chce mi się wstawać, czesać, ubierać (więcej na ten temat, patrz: punkt 4), uczyć, siedzieć.
Nauczyciele... to banda debili (chociaż nie powinnam tak mówić, bo-ponieważ moja matka jest nauczycielką, ale ona rozumie o czym mówię, bo sama również tak mówi). W letnie dni do popołudnia trzymają nas w dusznych klasach i karmią niczym niepotrzebnymi informacjami. Zamiast zaciekawić - usypiają. O! to jest ich problem - ich lekcje w żaden sposób nie ciekawią. Weźmy fizykę: to mógłby być naprawdę ciekawy przedmiot, tym bardziej że fizyka pojawia się wszędzie w naszym życiu, jednak w szkołach nie przedstawią nam żywych, życiowych przykładów, a jedynie surową teorię. I wykuj się czo-wieku sztywnych definicji, które po chwili zapomnisz i nie umiej przedstawić żadnego tego przykładu w naturze! Czy nie byłoby łatwiej puścić nam coś na Discovery CH? Dodatkowo, nauczyciel fizyki jest drętwy! Historia: ciemna klasa, miejsce przy ścianie: nic tylko spać! :) Od czasu, do czasu pojawi się 'żarcik': 'if you want to be sexi drinkuj pepsi', 'pis of kejk!', 'dżast lajk dat!'. I wychowawczyni: 'ulubiona nauczycielka'... geografii... Robi klasie na złość. Nie wierzy nam jak psom, przynajmniej jeśli chodzi o usprawiedliwienia. Na mnie patrzy jakbym była najgorszym kłamcą, zawsze, kiedy wręczam jej usprawiedliwienie.  Lubi pedała :/. Całą lekcje potrafi przegadać na jednym oddechu, na jednym tonie, bez żadnej emocji. Chociaż emocje pojawiają się czasem przy węglu kamiennym, soli i prekambrze.
Nic nowego...  Mówię to codziennie. :)

AD 2: Classmatesy? Geez... Z pewnymi osobami zamieniam może 2 słowa na rok. Nie że jestem AŻ TAK mało kontaktowa. To oni są dziwni!:D Od kilku innych osób zwyczajnie stronię: (tu był fragment opisujący te kilka osób, ale z obawy, że mogłyby to przeczytać - usunęłam. czeka mnie jeszcze 1 rok z nimi, nie chcę mieć wrogów! myślę jednak, że ludzie, którzy mnie 'troszkę bardziej znają' wiedzą kto tu widniał. ;) ) Hmm... z uwagi na ten ciekawszy, ale usunięty fragment, nie będę drążyć tematu.

AD 3: Zbliża się lato, a mój brzuszek otula nadal zimowa warstwa tej niepotrzebnej tkanki. FUUUUUUCK!
Tyle o tym! :)

AD 4: ZnOwu tematyka 'faszyn'! Brakuje ubrań! FUUUUUCK! Brakuje pieniędzy! FUUUUUCK! Nadal nie zamówiłam zaprodżektowanych przeze mnie trampków. Zaczynam tracić nadzieję, że kiedyś, coś... Sneakersów też nie mam. W sklepach nie ma!, a Adidas nie otworzył jeszcze polskiego sklepa online. FUUUUUCK! Jest tyle niezłych ubrań w sklepach, a ja nie mogę ich zakupić. Gusta moje i mojej sponsorki (matki!) są ze sobą sprzeczne, a ona nie chce mi kupić nic co wystaje poza jej kanony, nic co według niej jest dziwne. A ja nie chcę wyglądać jak wszyscy! Moja szafa jest wypchana, ale prześcieradłami i obrusami. Zajmuję ledwie 3/10 swojej szafy. Nudzi już mnie ubieranie tego samego. Lato is coming! FUUUUCK!

AD 5: Na biedny los składają się: szkoła i konieczność tam chodzenia, wstawanie rano, geografia, matematyka, nuda, biedota - związana tym razem z budżetem, moja twarz, upały, brak autonomii jednostki, 'włóknista szmata', życiowa monotonia.

AD 6: LUDZIE GŁUPIEJĄ!
Hmm... Czy ja też?

AD 7: Ogólnie? Potrzebuję urlopu! Nic mi się nie chce, o czym już wspomniałam. Nie chce mi się nawet oglądać filmów! (A to znak, że coś się dzieje!) Cały dzień bym spała i żarła żelki.
Zamierzałam napisać więcej, ale chyba już mi się nie chce :)


Kieliszek wina obaliłam jednym haustem, żeby się więcej nie męczyć. Z jazzu przeszłam na LISZTOMANIĘ (patrz: POST 1). Nie będzie ze mnie serious writer... Nie umiem podsumowywać. Nie będzie zatem podsumowania.

na koniec Wera pozdrawia i życzy dobrej nocy!
i oczywiście przeprasza za ten bełkot, który napisała. 

___________
PO'SŁOWIE: PS: WHATEVER: Wera uwielbia tworzyć swoje własne, często niepoprawne słowa. Często używa też powtórzeń w zdaniach. Wie, że są złe, ale nie będzie tego edytować, gdyż taki jej styl i nie chce go zmieniać.

sobota, 18 maja 2013

POST 6: dzień, jakiego nie lubię...

...to taki dzień jak dzisiaj: w wolny dzień ktoś budzi cię wcześnie rano, chociaż wieczorem uprzedzasz 'nie budź mnie wcześniej niż o 11'; słońce od rana napieprza przez okno, a ty próbujesz, i próbujesz jak najszczelniej zasłonić tę cholerną zasłonę; łóżko wydaje się niewygodne i dziwnie brudne, pies wciska się pod kołdrę i patrzy błagalnie, żebrząc o nie wiadomo co; po południu, jak już wygrzebiesz się z łóżka i doprowadzisz do przyzwoitości, uświadamiasz sobie że na dworze jest gorąco, a ty baaaardzo, ale to baaardzo! nie znosisz takiej pogody i jak na złość nie masz nic do ubrania na taką pogodę, a jak już coś się znajdzie, okazuje się, że twoje nogi są tak blade, że za nic w świecie nie ubierzesz tej znalezionej rzeczy; chcesz coś zjeść, coś słodkiego, a jak już to zjesz, to jest ci za słodko i już zwyczajnie nie wiesz czego chcesz, wtedy kładziesz się, bo zwyczajnie nie masz pomysłu, co ze sobą zrobić; dzwoni matka: jest w sklepie, robi zakupy, bo jutro jakieś święto i chce, żeby przyjść, pomóc taszczyć te torby wypchane niepotrzebnymi rzeczami; w złym humorze wracasz do domu, dokańczasz film, próbujesz coś poćwiczyć, bo zbliża się lato, bo tak wypada, ale w końcu walisz się na łóżko, z brudnymi stopami i myślą: 'dzisiaj zmienię pościel, posprzątam' - aha!, bierzesz komputer, przeglądasz co jest do przejrzenia, 'jaki okropny dzień!', smarujesz o tym posta, publikujesz, już nawet bez żadnej piosenki i zamykasz wszystko, aby za chwilę usiąść przed telewizorem i przez najbliższe trzy godziny nie zrobić dla świata kompletnie nic.
Jutrzejszy dzień, będzie równie udany i pożytecznie spędzony: przed tobą perspektywa komunii kuzynki - impreza za stołem w towarzystwie starych ludzi; ty nie jadasz mięsa, ani innych lokalowych wymysłów kulinarnych, pod którymi ów stół, zapewne, będzie się uginał; wrócisz do domu wieczorem, z głodowym bólem głowy i świadomością, że następnego dnia idziesz do szkoły: zaczynasz dwoma angielskimi z tymi popierdoleńcami z mat'fiza, a wracasz dopiero około 15... 

Wera, powodzenia! :)


EDIT: jest godzina 21:3X, po powrocie z komunii: spełniły się wszystkie obawy: frytki (jedyna zjadliwa rzecz) zostały podane na półmisku z obrzydliwie wyglądającym mięsem, na stole były same wymyślne sałatki, które śmierdziały majonezem, kelnerzy przechadzali się wzdłuż stołu i chamsko zaglądali każdemu w talerz, z głośników w ciągu godziny kilka razy puścili 'Move like Jagger', które po dwóch razach stało się po prostu nieznośne, było upalnie, a samoopalacz okazał się być źle rozsmarowany.
Perspektywa jutrzejszego dnia nadal wisi nade mną. Boli mnie głowa.
Pozdrawiam. 

czwartek, 16 maja 2013

POST 5: (...)

OOTD? Posta preparowałam przez kilka dni (nie,nie poświęcam się tak, tylko zwyczajnie nie miałam czasu!), więc wrzucę ten, z dnia publikacji.
*zwyczajna, jasna, beżowa koszulka z kolorowymi plamkami, czy czymś (H&M) 
*spodnie z motywem 'dalmatyńczyka' - 'białe' w czarne plamki (H&M)
*czarne, skórzane trampki Converse z beżowym 'racing stripe'm', RARE!


Nie dzieje się nic ciekawego, wartego opisania, więc wrzucę kilka piosenków (moim zdaniem) wartych przesłuchania.
Kolejność przypadkowa.

1) 'Bulletproof' by La Roux. Pierwszy raz usłyszana jakieś 2 lata temu. Tu: wersja z Glastonbury (chyba 2009). Uwielbiam także 'acoustic' z Abbey Road (odsyłam do YouTube) oraz oczywiście oryginał.


2) Justice! To odkryłam całkiem niedawno. Pierwsze było 'DVNO'. Później poznałam całą płytę 'Cross' (Genesis, Phantom, Stress). Remix 'New Lands': 

3) Coś Kasabian, bo to wszak mój ulubiony zespół: Goodbye Kiss. Piosenka jest słoooodka :] ot, taka sympatyczna ballada! i chyba najlepsza piosenka tego gatunku. I zdecydowanie hejtuję wersję Lany Del Rey.

Ale ze względu na to, że Kasabian-mój-ulubiony-zespół, dodam jeszcze sezonowo lubiane przeze mnie Empire.


4) U2 - With or without you. Klasyka! Ostatnio znów chciało mi się tego słuchać. Magiiiiczne.


5) Miike Snow - Animal. Przepadam! Bardzo optymistyczny utwór. Nie pamiętam w jakich okolicznościach zaczęłam ich słuchać, ale TO była pierwsza piosenka jaką odsłuchałam na moich nowiutkich wówczas Urbanears'ach - słuchawkach koloru 'tomato' (bardzo fashionable, btw).


6) My Chemical Romance. Płyta z 2010 (?) roku, bardzo mi się spodobała. Przez bite 2 miesiące tłukliśmy ją z P.L. (;D). 'Na na na(...)' znaliśmy na pamięć. Wstawiam 'Planetary GO!', bo piosenka ma power i znakomicie się przy niej skacze! :)


7) Caro Emerald tworzy piosenki z stylu retro, ale z nowoczesnymi elementami. Na pewno każdy słyszał 'Night like this', które w radiu było puszczane do porzygu często. W 'Dream a little dream of me' nie ma nic nowoczesnego, ale bardzo podoba mi się ta wersja.


8) The Strokes. Lubię! przedstawiam... 'Machu Picchu' oraz 'Call it fate, call it karma' - utwór z nowej płyty, zupełnie nie pasujący do stylu Strokesów, a za którym przepadam!


9) MGMT. Indie-psychodeliczny zespół. Najpierw polubiłam Electric Feel, później, po kilku podejściach do całego repertuaru, Kids, Siberian Breaks, Of Moons, Birds, Monsters, aż do Flash Delerium, które snuje mi się po głowie cały czas.

10) IAMX - solowy Chris Corner; niszowa, depresyjna niekiedy muzyka. 'The Unified Field':

11) Scissor Sisters - I don't feel like dancing. Kochana piosenka, kochany zespół. A zespół składa się z 4 gejów i jednej kobiety:) - taka ciekawostka.

12) Florence + the Machine. Po 'Ceremonials' przestała być taka hipsterska. Teraz jest komercyjną szmatą, ale ja i tak dobrze wspominam pierwszy album 'Lungs'. 'You've got the love':


13) The Racounters - Store Bought Bones.


14) Lubię muzykę z filmów, które lubię. Tu: Killing Bono OST - The Great Beyond.


15) Lady Gaga! i 'Telephone' w duecie z Beyonce. Nie zdawałam sobie sprawy jak to lubię! :D


Pozdro!
ps: jeśli mam coś opisać, proszę o informację w komentarzu. ;)

poniedziałek, 13 maja 2013

POST 4: niesprawiedliwość i dobry dzień

1)
Dzisiejszy outfit w szkole:
*zielony sweter (H&M)
*'skorzana', czarna spódniczka (stradivarius)
*czarne, nieprzeswitujace rajstopy
*czarne, wytuningowane baleriny (H&M)
*duża, czarna materiałowo-skórzana  torba (H&M)
'Tak, tak! Wyróżniam się na tle bezguścia!' XD

Dziś był sprawdzian z matematyki. Bez pomocy niewątpliwie poszedłby mi gorzej! 4 ze sprawdzianu z geografiji, 3 odwołane lekcje następnego dnia... Jest super! :)

(do czasu...! :D)

2)
Niesprawiedliwość (gwóźdź programu!) dostrzegam prawie wszędzie, jednak to ta, w programie The Voice of Poland, rzuciła mi się ostatnio w oczy najbardziej.
W programie bierze udział pewna niedowidząca pani. Podczas emisji jednego z odcinków, z ciekawości weszłam na jego oficjalną stronę internetową. Można tam było zobaczyć aktualne wyniki głosowania SMSowego. Niedowidząca wokalistka miała ponad 60% głosów zanim jeszcze ktokolwiek z jej drużyny zdążył wystąpić. Później: pani odspiewała swoją piosenkę. Strasznie wyła! - taki jej styl; 'głos dostosowany do jednego typu muzyki'- stwierdzili jurorzy. Zdarzyły się fałsze, które wychwyciło moje doskonałe ucho. A jednak to ta pani otrzymała najwięcej głosów i bez komplikacji przeszła dalej. Dwoje pozostałych wokalistów, których głosy sprawdziłyby się w każdym repertuarze było zagrożonych. Jedna osoba odpadła. Słusznie?-Nie. Tutaj już wybierali jurorzy. Odpadł facet, została kobieta.
W następnym tygodniu: pani Ślepa i pani Znakomity-warsztat-wokalny-która-jest-w-stanie-zaśpiewać-wszystko walczą o miejsce w finale. Pani Ślepa śpiewa piosenkę identyczną ze wszystkimi swoimi poprzednimi. Niczym nie zadziwia. Pani Z-W-W-K-J-w-S-Z-W znów zaskakuje świetnym wykonaniem - 'wykonem XD' - piosenki Beyonce (poprzednio urzekła mnie, śpiewając 'Heaven' - oryg. Emeli Sande. moim zdaniem zrobiła to fajniej niż jest w oryginale). Jurorzy (możliwe że) docenili panią Z-W-W-K-J-w-S-Z-W, bo gdy przyznawali punkty, dali jej 60/100, zaś pani Ślepa dostała 40.
I tak przeszła ta druga.
Dlaczego? - Jest biedna. Jest chora. Jest poszkodowana przez los.
Jeśli udałoby jej się wygrać program, nie wróżę jej żadnej kariery.

Drugi przykład pochodzi sprzed dwóch lat: Top Model i zwyciężczyni pierwszej edycji - P.P.. W ciągu programu co odcinek płakała i użalała się nad tym, że pochodzi z małej miejscowości i w przeszłości rozstała się z chłopakiem i nie może się po tym pozbierać. Cudem doszła do finału. Tam też popłakała, i wygrała.
Dlaczego? Była tak biedna. Jej historia była 'tak przejmująca'... Wcale nie nadawała się na modelkę.


Super-pomocna porada od Wery:
Marzysz, żeby dostać się do jakiegoś programu, albo lepiej: żeby wygrać go? Spreparuj sobie dobrą, smutną historię/utnij sobie palec/zgól włosy/przeżyj próbę samobójczą.


Have a nice evening!
W.

y-y-y... STOP!


Have a nice evening!
W.

 :)

niedziela, 12 maja 2013

POST 3: OOTD. (wait, what?!)

W dzisiejszym poście opiszę swój OOTD.

Na spacer z psem (moim super-stylowym jamnikiem długowłosym, odzianym w futerko w modnym odcieniu brązu), założyłam: brązowe cygaretki (ZARA); granatowy t-shirt, przeplatany złotą nitką (Marks&Spencer); klasyczny płaszcz koloru militarnej zieleni (ZARA); czarne, na-błysk-wypucowane buty 'Oxfordki' (vintage). Włosy podpięłam tak, że wydawały się krótsze niż są. Ten look zainspirowałam wyglądem dżentelmenów z lat 20./30. 

Następnie wybrałam się do lokalnego sklepu z artykułami budowlanymi celem kupienia preparatu do przepychania rur. 
Ubrana byłam w granatową-na-granatowo-błyszczącą tunikę (vintage z Makalu), szary kardigan (ejdż and em), czarne legginsy (Tally Weijl), granatowe trampki (Converse). 

Niestety nie wstawię zdjęć, ponieważ popsuła mi się moja lustrzanka firmy Nikon. :(


Chodząc ulicą mijałam ludzi ubranych bez żadnego wyczucia! 
Dresy. Skórzana kurtka w dwóch kolorach, z nazwą słynnej firmy samochodowej, zestawiona z garniturem? W dodatku źle dopasowane!? LOOL!
Maaasakra!


Mój blog staje się blogiem modowym! Oooch! To znaczy, że jestem lokalną wyrocznią mody! :D

Jutro szkoła. Jutro was skrytykuję! ;)

POST 2: było kilka wersji posta 2, ale wybrałam tę

Post 2 skrytykuje książki.

OTÓŻ: nie ma co czytać!

JEST: sama chała: Zmierzchy i inny shit o wampirach lub czymś takim; bardzo 'ambitne' książki napisane bardzo trudnym językiem; książki nie przedstawiające żadnej wartości, których nie sposób rozróżnić, nawet po przeczytaniu; nic co zainteresowałoby MNIĘ!

BRAKUJE: dobrych książek nadających się do czytania. Takich, które po jednym przeczytaniu się nie znudzą, i takich, które będzie się wspominać. Brakuje czegoś tak kultowego jak... Harry Potter!

Przyznam, że dawno nie przeczytałam od początku do końca żadnej książki.
1) to przez brak czasu (chodzenie do szkoły; przymusowe lektury,których i tak nie czytam)
2) czytałam pod presją (, a czytanie-wtedy-gdy-MUSZĘ mnie nie kręci i nie sprawia przyjemności)
3) bo od połowy się psuły.

Mogłabym polecić kilka ciekawych książek, ale mi się nie chce. :)





piątek, 10 maja 2013

POST 1: 'niewiemconapisaćwpierwszympoście'

Jako że nie wiem co pisze się w pierwszym poście świeżo założonego bloga, nie napiszę nic konkretnego.
Wstawię, o ile mi się uda, linczersa do piosenki z jutuba.




O! chyba mi się udało! :)


Pozdrawia, Wera! (świerzo ópieczona blołgerka)