Jutrzejszy dzień, będzie równie udany i pożytecznie spędzony: przed tobą perspektywa komunii kuzynki - impreza za stołem w towarzystwie starych ludzi; ty nie jadasz mięsa, ani innych lokalowych wymysłów kulinarnych, pod którymi ów stół, zapewne, będzie się uginał; wrócisz do domu wieczorem, z głodowym bólem głowy i świadomością, że następnego dnia idziesz do szkoły: zaczynasz dwoma angielskimi z tymi popierdoleńcami z mat'fiza, a wracasz dopiero około 15...
Wera, powodzenia! :)
EDIT: jest godzina 21:3X, po powrocie z komunii: spełniły się wszystkie obawy: frytki (jedyna zjadliwa rzecz) zostały podane na półmisku z obrzydliwie wyglądającym mięsem, na stole były same wymyślne sałatki, które śmierdziały majonezem, kelnerzy przechadzali się wzdłuż stołu i chamsko zaglądali każdemu w talerz, z głośników w ciągu godziny kilka razy puścili 'Move like Jagger', które po dwóch razach stało się po prostu nieznośne, było upalnie, a samoopalacz okazał się być źle rozsmarowany.
Perspektywa jutrzejszego dnia nadal wisi nade mną. Boli mnie głowa.
Pozdrawiam.
EDIT: jest godzina 21:3X, po powrocie z komunii: spełniły się wszystkie obawy: frytki (jedyna zjadliwa rzecz) zostały podane na półmisku z obrzydliwie wyglądającym mięsem, na stole były same wymyślne sałatki, które śmierdziały majonezem, kelnerzy przechadzali się wzdłuż stołu i chamsko zaglądali każdemu w talerz, z głośników w ciągu godziny kilka razy puścili 'Move like Jagger', które po dwóch razach stało się po prostu nieznośne, było upalnie, a samoopalacz okazał się być źle rozsmarowany.
Perspektywa jutrzejszego dnia nadal wisi nade mną. Boli mnie głowa.
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz