around
Tak jest w piosence Lorde. Nidy nie próbowałam jej przetranslować na polski, ale wydaje mi się, że wyłapuję esencję z tytułu.
Ja sama mam o tytułowych osobach swoje własne zdanie, które za chwilę przytoczę.
Tylko zrobię kawę. Taką prawdziwą. Świeżo zmieloną... MMmmmmmmmm...
Nie należę do wyższej klasy społecznej hierarchii, daleko mi do niej. Jeśli mam sklasyfikować siebie to postawiłabym się i swoją rodzinę w klasie średniej niższej lub pośredniej. Nie mogłam nigdzie doszukać się ich charakterystyki, jakiegoś średniego wykazu zarobków, ale jeśli chodzi o kulturę, to chyba właśnie ta klasa nam odpowiada.
Myślę tu o kulturze: o uczestnictwie w życiu kultralnym, o kulturze osobistej, o takich rzeczach. Kwestie majątkowe są tu też ważnym wskaźnikiem, a tu bywa różnie: bo nie jeździmy wypasionym samochodem, zmienianym raz na 4-5 lat, (coż, kiedyś nawet mieliśmy dwa samochody, jeden nawet wypasiony, ale jacyś skurwiele nam go ukradli na wakacjach..., pomińmy), ale jeździmy jednym, którym wyjechaliśmy z salonu... jakieś... 16 lat temu... Nie mamy też dużego własnego, wolno stojącego domu (kiedyś mieliśmy, ale już był w złym stanie i sprzedaliśmy leszczowi- hłehłehłe). Nie mamy działki ani domu letniskowego nad jeziorem.
Krótko mówiąc: bogaci nie jesteśmy.
Ale stać nas czasem na fajne ubrania, chociaż coraz częściej moja matka zaczyna stawiać na ilość, a nie jakość, (przez co ma pełną szafę byle jakich koszulek, a i tak narzeka, że nie ma co założyć i musi kupić kolejną, ale to chyba już nienaprawialny problem...), a tata zrezygnował z pomysłu kupienia nowych, oryginalnych conversów po tym, jak po 4-5 latach noszenia podeszwa w jego czerwonych trampkach zaczęła się odklejać.
Nie rozumiem ich czasem.
Ja za to mam całkiem niedużą, w sumie, półkę ubrań, których nie wymieniam od kilku lat, bo są po prostu dobre, wygodne i porządne, przez co moje wydatki sprowadzają się częściej do przyjemności i gadżetów (lubię książki i szminki!, a także ostatnio płyty i artykułu do malowania)...
Post sporząądzony jeszcze w wakacje, latem, 2014 roku.
Nie posiada konkluzji.
Nie posiada sensu.
Ot, po prostu, taki wywód-przemyślenie.
Pozdrawiam, W.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz